Moja babcia i „BÓG GOIM”

Moja babcia i „BÓG GOIM”

Najbardziej mistycznymi i religijnymi słowami w moim domu były: „koszerne naczynia”. Nie do końca rozumiałem co to znaczy, zwłaszcza pierwszy człon tego wyrażenia był zagadkowy. Wiedziałem, że naczynia, owinięte w stare sowieckie gazety „Trud” i „Wieczorna Odessa”,  leżały  pod kanapą w brązowej walizce. W tych naczyniach była CAŁA wiara mojej babci. Pamiętam jak mówiła „ jak przyjdzie czas, to je wyciągnę…”. O ile pamiętam, to nigdy ich nie wyciągała.

Moje przyjęcie mesjanizmu i wiary zbiegło się z rozpadem ZSRR. Jestem pierwszą osobą z  rodziny, która odkryła Jeszua jako Mesjasza. Wiosną, a raczej latem 1993 napięcie w moim domu doszło do punktu kulminacyjnego. Wszyscy mieli dosyć moich żarliwych kazań.  Mama chciała mnie oddać do wariatkowa, ojciec próbował odwieść od nowej wiary, obiecując wszelkiego rodzaju  profity i finansowy sukces. Babcia Liza, usłyszawszy w kogo właściwie uwierzyłem, wypowiedziała kolejną  mistyczną religijną frazę, która jest nieodłącznym elementem wypowiedzi wielu Żydów:

— Ty uwierzyłeś w Jezusa? – zapytała

— Tak! – odpowiedziałem

Babcia kontynuowała: „to jest Bóg GOIM”. Na tym jej rozmowa ze mną się kończyła. Wszelkie moje argumenty, że On jest żydowskim Zbawicielem i Mesjaszem, były każdorazowo gaszone słowami babci: „to jest Bóg GOIM”. Najdłuższy z jej zarzutów brzmiał następująco: „Garik, wytłumacz swojemu synowi, że uwierzył w Boga Gojów”. Po tej frazie rozpoczynał się niemożliwy do wytrzymania spór między babcią, a moim ojcem.

Czas leciał, a ja zawzięcie zbawiałem moich bliskich. A ponieważ moja babcia zawsze cieszyła się na mój widok, coraz częściej „zbawiałem” ją :) Pewnego dnia, kiedy  babcia dochodziła do siebie po złamaniu nogi, (miała już wtedy 90 lat), powiedziała do mnie z goryczą: „Tola, ja tak bardzo zmęczyłam się życiem. Spać niewygodnie, kiedy chodzę to mnie boli, …” i  wymieniła co dokładnie jest jeszcze źle i nie tak. I nagle wszystko się we mnie wzburzyło i powiedziałem jej: „Babciu, umrzesz, ale tylko wtedy, kiedy w końcu zapokutujesz i przyznasz, że Jezus – to nie Bóg GOIM, ale twój Żydowski Zbawiciel!”

Co jakiś czas, babcia  powracała  do rozmowy o śmierci , a ja za każdym razem powtarzałem jej: „dopóki nie uznasz Jezusa, nie umrzesz!”. W pewien zimowy dzień 1997 roku, kolejny raz przyszedłem do niej do domu i babcia zadała mi takie sprytne pytanie, że od razu zacząłem podejrzewać, że coś było nie tak. „Tola, chodź tu, usiądź koło mnie…” powiedziała. Podszedłem i usiadłem. Zaczęła mówić trochą naokoło, ale w końcu zapytała: „…a  opowiedz mi jeszcze raz o tym Jezusie…” I znów zabrałem się za „zbawianie” babci, i nasze spotkanie zakończyło się tym, że Jelizawieta Adikovna powtórzyła modlitwę pokuty. Radość nie znała granic! Granica, oczywiście, może i była, jest, ale ja jej nie widziałem :)

Wróciłem po tygodniu, żeby wesprzeć nowego wierzącego – swoją babele:)  Ona znów ostrożnie poprosiła żebym usiadł, pokuśtykała na korytarz, rozglądnęła się gdzie jest mój tata, przymknęła drzwi, tak  żeby niczego nie usłyszał, i zaczęła opowiadać:

— Tola, ty uważasz mnie za normalną?

— Oczywiście babciu, — powiedziałem, — ty jesteś nawet bardzo normalna!

— To słuchaj,-powiedziała zniżając intonację. – Leżą na kanapie i widzę- koło drzwi stoi mężczyzna, cały w bieli. Długi biały płaszcz, włosy białe, patrzy na mnie i mówi:  „Liza, przygotuj się,  zabieram cię do domu!” – Powiedz mi, … to był Abraham?

Nigdy nie miałem pojęcia, że ​​babcia nie wie, kim był Abraham. Oczywiście, zrozumiałem od razu istotę tego, co widziała Babcia i przypomniałem sobie własne słowa, „dopóki nie zapokutujesz i nie uznasz Jezusa, — nie umrzesz”. Ze smutkiem powiedziałem: „Babuniu, nie zmartw się tym co ci teraz powiem, — czy to był Abraham, czy Anioł, czy sam Jezus, —  nie wiem, ale wiem, że już niedługo umrzesz, tak jak chciałaś….To co najważniejsze już się wydarzyło – pokutowałaś i przyjęłaś Jezusa jako swojego Zbawcę…” Na tym nasza rozmowa się skończyła. Zrobiło mi się niezręcznie, jakoś nieswojo i wyszedłem….

Po czterech czy pięciu dniach moja babcia zmarła… Albo raczej, dokonała przejścia, jak przyjęło się mówić, z tego świata do świata, do którego weszła poprzez przyjęcie Boga „innowierców — GOIM”, a który stał się jej Żydowska Zbawicielem.

Autor: Anatolij Emma / ieshua.org
Polska – Anna Skliarenko

Моя бабушка и «гойский Бог»

Подписаться на ieshua.org: 



Добавить комментарий

Ваш e-mail не будет опубликован. Обязательные поля помечены *

Можно использовать следующие HTML-теги и атрибуты: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>